W zasadzie ku przestrodze (z drobną prośbą o pomoc):
Jakiś czas temu podpisałem aneks do umowy kredytu umożliwiający skorzystanie z poprzednio obowiązujących regulacji prawnych dotyczących spłaty bezpośrednio w walucie kredytu. Aneks kosztował (zgodnie z toip) 250 zł, zmieniał numery kont (zmieniły się upoważnienia) i wprowadzał jako dodatkowe zabezpieczenie: upoważnienie do konta walutowego (wcześniej było do złotowego). I wszystko było pięknie. Do czasu.
Postanowiłem zmienić umowę tak by skorzystać z ostatnich regulacji. Aneks był gotowy już po miesiącu, kosztował (zgodnie z prawem) 0 zł (słownie zero). I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że DB nie usunęło dodatkowego zabezpieczenia. Nie zmieniło go również (ponownie) na konto złotowe (skoro już koniecznie chcą mieć jakieś zabezpieczenie tego typu). Przyjęto natomiast wniosek o zamknięcie w trybie natychmiastowym konta walutowego, z którego nie zamierzałem już korzystać. Konta naturalnie nie zamknięto, o czym mnie nie poinformowano w żaden sposób. Naliczono za to pod koniec miesiąca opłatę. Złożyłem reklamację. Minęło 30 dni, pojawiła się kolejna opłata. Bank nie odpowiedział na reklamację. W międzyczasie opiekun z banku (o ile łaskawie odbierze telefon lub odpisze na maila), który prowadzi sprawę twierdzi, że walczy o nowy aneks, bez opłaty za jego podpisanie. Sprawie dodaje smaczku fakt, że opłatę za prowadzenie konta przelał mi mój opiekun na moje konto walutowe ze swojego prywatnego RORu.
Co ciekawe - ktoś, kto wcześniej nie spłacał kredytu we własnym zakresie w walucie, nie jest dotknięty problemem, bo zabezpieczenie nadal ma ustawione na konto złotowe (darmowe).
I tu moje pytanie: czy ktoś z Was wie co można zrobić w sytuacji, w której DB nie odpowiada na reklamacje w regulaminowym czasie?
Pozdrawiam


